|
wtorek, 09 lutego 2010
Winni
Winne są obydwie strony. Wszystko jest tak jak nie powinno być. Po co to? Na co to? Nie lepiej wrócić do normalności? O ile można tak to nazwać? Jedno nieporozumienie niszczy wszystko, czy warto? Chyba nie...
niedziela, 18 października 2009
Powrót
Wróciłam na stare śmieci. Trochę mi tego bloga już brakowało. Nie napisze czemu na kilka dobrych miesięcy przeniosłam się gdzie indziej... Miałam swoje powody. Nadal nie jestem pewna czy chce wracać, czy nie, ale póki co zamierzam jednak kontynuować swojego bloga... ;) Studia się zaczęły już kilka miesięcy temu. Ludzie bardzo się zmienili, nie tylko w sensie wyglądu, ale też osobowości. I naprawdę to widać, aż zastanawiam się czy ja również się tak diametralnie zmieniłam? Zmieniłam się na pewno, ponad rok studiów zrobił swoje. Inne otoczenie, inni ludzie. Musiałam się zmienić. Nie wiem czy na lepsze, czy gorsze. Na pewno jest to zależne od różnych kwestii i punktów odniesienia, czego ta zmiana dotyczy... Za niecały miesiąc 20-tka. Szybko minęło i będzie szybko mijać. A ja dalej nie potrafię odnaleźć tego mojego sensu życia i dowiedzieć się czego ja tak naprawdę oczekuję od tego życia, czego chcę. Moim problemem staje się niewiedza, niezdecydowanie... Problem w tym, że nie wiem jaki mam wybór, a może w ogóle go nie mam? Inną kwestią jest to, że chyba boję się podejmować decyzję, bo w życiu popełniłam za dużo błędów. Masa decyzji skończyła się wielką porażką i cierpieniem. Nie chcę tego na nowo, nie chcę do tego wracać. A życie ciągle mnie sprowadza do jednego punktu... Każda odważna decyzja, którą podjęłam, nie powinna w ogóle być podjęta. Czasu nie cofnę, ale pomimo tych decyzji, podejmuje nowe, a one wszystkie kończą się tak samo. Czasem zastanawiam się czy ze mną jest coś nie tak? Miałam podjąć próbę zmiany czegokolwiek. Nie potrafię. Mam wrażenie, że chyba pokochałam ten swój zamknięty świat, znany tylko mi. I ciężko mi z niego zrezygnować, boję się go zmienić, boję się chaosu... Którego, zresztą chyba nigdy nie lubiłam...
wtorek, 11 sierpnia 2009
poniedziałek, 10 sierpnia 2009
Chwila
Czasami wystarczy chwila, żeby ktoś spieprzył już coś na maxa, żebyśmy stracili ochotę na wszystko. Ciekawe... Czy kiedy to robi myśli o konsekwencjach? Może myśli... "a tam... tyle razy nic nie było, to teraz też nic się nie stanie". Tylko, że czasem można przegiąć. Nieodwracalnie. Mówi się tyle o dojrzałości. Taaa czy robiąc takie rzeczy zachowujesz się dojrzale? To tak... do przemyślenia.
niedziela, 09 sierpnia 2009
Iść ciągle iść, w stronę słońca
![]() Połowa wakacji minęła, po miesięcznych podróżach w końcu odpoczynek we własnym domu i spanie we wlasnym łóżku. Tylko, że póki co brak ideii na następną część wakacji, ale w sumie, we wrześniu to już nie wakacje... Życie jest dziwne. W pewnych chwilach mam wrażenie, że wszystko jest tak jak powinno być i daje mi to jakąś satysfakcje, a potem zaś jest do dupy i tak na zmiane. Jednego jestem pewna, odcinam się od pewnych spraw i nie chce do nich wracać, czasem trzeba zapomnieć. Póki co myślę o przyjemnościach i odpoczynku, z nowymi wyzwaniami bedę się mierzyć od października zapewne. Na razie mam czas dla siebie i nie narzekam. Chyba się troche zmieniłam przez ostatnie kilka miesięcy. Ale może... to tylko moje dziwne odczucia. Choć brakuje mi pewnych cech które posiadałam 4 lata temu i za cholere nie chcą wrócić. Ale chyba niektórzy też się zmienili i to sporo. Jedni dostrzegają, że życie jednak nie jest takie do bani, drudzy nauczyli się mówić "przepraszam" i przyznawać, że kłamią, jeszcze inni - jak dotąd nie potrafiący usiedziec samotnie w jednym miejscu, odsuwają sie na bok i chcą cieszyc sie spokojem, inni przestali narzekać... Świat się zmienia i chyba na lepsze, tak jakby wszyscy zaczynali się starać, i robią to w pewien sposob specjalnie. Monotonia? Przeczytałam ostatnio wartościową ksiażkę. Jedno przesłanie... jedno ale jak istotne: Że kiedy mamy różne szanse w życiu, nigdy ale to nigdy nie należy spoglądać wstecz, bo wtedy tak łatwo te szanse zmarnować... ;)
poniedziałek, 03 sierpnia 2009
Bułgarska lista przebojów
W związku z tym, że troche mi się nudzi, przygotowałam liste top piosenek, które królowały w Bułgarii i od których nie dało się uwolnić, często totalny kicz, który teraz kojarzy mi się wyłącznie z Bułgarią - czyli nawet superowymi wspomnieniami xD ). Większość piosenek u nas też da się usłyszeć choć może nie tak często jak tam. Seryjnie... mieli 10 piosenek na liście przebojów i tylko to leciało. Nic wiecej. 1) Pitbul i piosenka " I know you want" - Totalny kicz, w którym koleś śpiewa jedno i to samo non stop, fakt faktem, rytm to ma fajny także na nasze noce się nadawało xD 2) Jai Ho ze Slumdoga. Nienawidze tej piosenki. A była wszedzie. Na dzień słyszałam ją nawet do 10 razy. Co za dużo to nie zdrowo.... ;/ 3) Black Eyed Peas - "Boom Boom Pow". Można wyczuć, że Black Eyed Peas to teraz ulubiony zespół Bułgarów. Bo to właśnie ich piosenek dało się najwiecej słyszeć... 4) Black Eyed Peas - "I gotta feeling", jak wyżej ;) 5) PINK - "Funhouse" , kiedy skupiłam się na tej piosence i teledysku stwierdziłam, że chyba warto posłuchać wiekszej ilości piosenek pink niż tylko tej jednej ;) 6) Greenday - "21guns" / wiadomo ja zastrzeżen do Greenday'a nie mam 7) Eminem - "We made you" - no cóż, ciekawa piosenka pod tym wzgledem, że Eminem tak lajtowo potrafi się napierniczać z innych sławnych ludzi xD A inna kwestia... jak on to robi że ciagle wyglada na 20-latka, a ma z 40 lat?!
środa, 29 lipca 2009
I po Bułgarii... i po Beskidach
Jak widać na załączonym obrazku... Działooo się ;D Oj, działo ;D Kolejne niezapomniane wakacje. Czemu wszystko co dobre przemija? I teraz zostają już tylko wspomnienia... Za to przynajmniej miłe wspomnienia ;D M.in.: Stopy, pan od basenu, cowieczorne "soczki", metalowe kubeczki i ich zawartość, plaże, morze, nauka pływania :D , basen, czarny kot, Dexter, kolejki za jedzeniem jak za komuny, żelki.... itd... :D Bułgaria jest ładna, ale szczerze mówiąc spodziewałam się czegoś więcej po tym kraju, jeśli chodzi o wygląd. Myślałam nawet że Bułgaria jest bogatsza od Polski, jednak u nas żyje się chyba o wiele wiele dostatniej... Tylko miejsca gdzie są hotele, wygladają po ludzku, inne części Bułgarii pozostawiają wiele do życzenia. Ale i tak podróż przez kilka krajów sprawiła, że nigdy nie zapomne Węgrzech... Kraj mlekiem i miodem płynący... (czy jakoś tak :P xD ) Po powrocie z Bułgarii zaraz wyjechałam do Żabnicy na tydzień, w Beskidy. Miły czas spedzony z rodziną, ciocia, kuzynki, rodzice... Szkoda że też tak szybko minęło, bo w sumie oprócz świąt czy wlasnie takich wspólnych wypadów w ogóle się nie spotykamy. Więc chociaż nadrobiliśmy zaległości. Ogólnie teraz trzeba się troche do roboty zabrać... FCE za kilka miesiecy... a tak mi się nie chce. Musze posiedzieć nad przygotowaniem kilku lekcji na korepetycje... od wrzesnia się pewnie zaczną a materiałów żadnych jeszcze nie przygotowałam dla "moich uczniów" xD Ale i tak zamierzam się lenić... No i oczywiscie bede chodzic na basen ;D Umiejętność pływania jest naprawde extra... I kto by pomyslał że kiedykolwiek tak powiem? xD No więc basen, komp, książki... i może jeszcze jakiś wypad w sierpniu na kilka dni w góry? Kto wie... :) Pozdrawiam! :)
środa, 08 lipca 2009
Do czterech razy sztuka... czyli zdane prawko! :D
![]() Jak to powiedział jeden znany polityk: YES, YES, YES!!! Tak, w końcu się udało. W końcu, za czwartą próbą! Tak, zdałam. Praktycznie też mogę jeździć! :D I kto by pomyślał, że to aż tak tragiczne nie jest? (Taaaa, teraz łatwo mi mówić). Powiem jedno, warto mieć własne zdanie, i czasem niezgodzić się z egzaminatorem, przedstawiając mu swoje wlasne rację. Może wygląda to na lekkie pyskowanie, ale w końcu, skoro mamy dobre argumenty, wszystko jest możliwe! ;) A przede wszystkim wchodząc do auta, trzeba mieć uśmiech na twarzy, od ucha do ucha, może nie być całkowicie szczery, ale lepiej żeby był, żebyśmy nie dali po sobie znać, że się stresujemy. Egzamin. Scena 1 : Droga, na której mam pierwszeństwo przejazdu, podjeżdzam do skrzyżowania, ale zauważywszy że z podporządkowanej zaczynają startować dwa samochody, którymi kierują zapewne niezbyt myślący kierowcy...: E: Dlaczego Pani ich przepuściła? Przecież... Ja: Taak, wiem wiem, ja mam pierwszeństwo przejazdu, ale nie chcę się dać zabić jak widzę, że oni ruszają E: Ale jakby pani przyspieszyła i szybciej przejechała to by nie ruszyli Ja: Ale jak podjechałam do skrzyżowania to już ruszyli, nie będe się skazywać na zmiażdżenie E: (cisza) Egzamin. Scena 2: E: (wzdycha, gdyż czekam na wjazd na główną... Mogłabym oczywiscie się wepchnąć z wielkim gazem w jakąś lukę, ale jest to w jakiś sposób wymuszenie pierwszeństwa, to stoje i czekam...) E: (po chwili) No dobra niech Pani w końcu jedzie! Ja: Ok, nie ma problemu (i gaz do dechy, wciskający egzaminatora do fotela xD )
Egzamin. Scena 3: Pod ośrodkiem: E: Czy jest Pani zadowolona ze swojej jazdy? Ja: Eee, no wiadomo... zawsze znajdzie się coś co można poprawić... E: To znaczy? Ja: no to parkowanie głównie... E: no to tak troszke można poprawić Ja: Ale tak ogólnie to jestem zadowolona E: Ja również jestem zadowolony z Pani jazdy. Także wynik egzaminu: POZYTYWNY. Życzę szerokiej drogi i gumowych drzew. Ja: Dziękuje ;D I ta radość.... XD Dziś wielkie pakowanie, o 5 rano wyjazd. W końcu wakacje pełną parą. A za 2 tygodnie odbiór prawka... Akurat po powrocie. To miłego odpoczynku wszystkim ;) Do napisania za 2 tygodnie! :) |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||